a łapki trzęsą mi się nie tylko do haftu sutaszowego (można go teraz zobaczyć tylko
TU), ale i do papierów, z czego bardzo się cieszę :-) Zgodnie z obietnicą, nie odstawiłam ich na dłuższy czas.
Ostatnie dwa tygodnie w domu "zagościła" potrójna mega-grypa. Jeszcze takiego czegoś nie przeżywaliśmy. Ale na szczęście, to już za nami.
Notes - grubasek długo czekał na sklejenie. Warsztaty scrapbookingowe na
DZWC zmobilizowały mnie do pracy :-)
Inaczej być nie może, jak pełno szargania, darcia i szycia :-) Z jedną zmianą - wprowadziłam kolor różowy hihihi
Chciałam sprawdzić, czy komponuje się z moją lekko mroczną wizją.
Hmmmm... cały czas twierdzę, że nie lubię różowego, a ciągle pojawia się w moim otoczeniu... Muszę przemyśleć sprawę ;-)
"Matczyna miłość"
Miłego oglądania :-)